Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
                                                      " Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać..."     


- 9 z 9 -

      06.07.2009 Rano zwiedzanie Mineralnych - na zmiany oczywiście. Najpierw ja z Michałem. Obowiązkowo w mieście Lenin i czerwona gwiazda z wiecznym ogniem.













Po powrocie na dworzec obowiązkowe wylegitymowanie i poszła druga zmiana na miasto. Pociąg mamy o 14:23. Siedzimy już wszyscy, zbieramy rzeczy, a tu podchodzi pan pod krawatem i pani ubrana na biało- czarno i co chcą ... dokumenty oczywiście. Oglądają, wertują, szukają, żeby do czegoś się przyczepić i coś tam bełkoczą, ale mówimy im, że jest wszystko Ok i zaraz stąd wyjeżdżamy. Dają sobie spokój. Jak zwykle punktualny pociąg podjeżdża, wsiadamy i w drogę. Kierownikiem wagonu okazuje się koleś z pokaźnym brzuchem i dość chamowaty. Od razu dostał ksywę borsuk. To ten w tle w niebieskiej koszuli.



Ogólnie podróż minęła bardzo sprawnie (nikt nie spadł), a poza tym poznałem bardzo uroczą Ukrainkę o imieniu Ania, która bardzo dobrze mówiła po angielsku (dobrze jest znać kilka słów poza "my name is").



07.07.2009 około 16 dojechaliśmy do Kijowa. Na dworcu tłum, nieprzyjemne panie w kasach, ale po kilku podejściach kupujemy bilety do Lwowa na 23 z minutami. Mamy kilka godzin. Idziemy coś szamać do knajpy, a później zwiedzanie. Kijów okazał się bardzo ładnym miastem z bardzo dużą ilością cerkwi.





















Podczas powrotu na wogzał (dworzec) złapał nas deszcz. Mokrzy, wsiadamy do pociągu, teraz jest sympatyczna pani kierowniczka, a my mamy bardzo dobre humory.



08.07.2009 Na 7 rano jesteśmy we Lwowie. Stąd tylko busem na granicę i już prawie w domu. Zapakowaliśmy się. Ścisk taki, że nie ma gdzie palca włożyć, a za nami siedzą starsi panowie - Polacy, którzy tak sypią dowcipami, że modlę się żeby już dojechać na granicę, bo boli mnie brzuch ze śmiechu. Jesteśmy w Szegini (czy tam Szeginiach), jeszcze zakupy i na granicę. Ukraińska odprawa przeszła Ok (zaciekawienie w moim paszporcie wzbudziły wizy). Podchodzimy do polskiej odprawy, a tam tłum ludzi. Stoimy cierpliwie, a tu pogranicznik mówi, że panowie mogą wejść bez kolejki. Idziemy, ale Dorota zostaje. Przeszliśmy kontrolę bez najmniejszego problemu. Okazało się, że pani celnik chce się popisać i bardzo ostro kontroluje kobiety, stąd kolejka dla kobiet. Udało się załatwić Piotrkowi, aby wpuścili Dorotę też bez kolejki. I tak oto jesteśmy w Polsce. Jeszcze busik do Przemyśla i po 20 minutach jesteśmy tam gdzie spotkaliśmy się prawie dwa tygodnie temu. Piotrek z Glazą poszli po samochód, ja z Michałem na obiad a Dorota została z plecakami - żeby nie było, że zmusiliśmy ją, po prostu nie była głodna :). Nasza przygoda dobiegła końca: Michał poszedł na pociąg do Rzeszowa, Dorota, Glaza i Piotrek pojechali samochodem w swoją stronę, a ja jeszcze chwilę poczekałem na autobus do Sanoka. Ostatnie kilometry podróżny minęły dobrze. Cały i zdrowy (lekko poparzony nosek zagoił się) stanąłem w progu drzwi, żona uściskała i kazała iść się ogolić :/ - heh. (A tak na marginesie jak podoba się relacja to kliknij raz w reklamę.)
      Podsumowując: wyprawa wypasiona, ale nie wolno lekceważyć sobie góry. Przed naszym atakiem służby ratownicze ściągały Polaka z siodła - stracił świadomość, ale na dole doszedł do siebie. Średnio na Elbrusie ginie 4 osoby rocznie. W tym roku zginęło już 3, a dwa lata temu 23! Jeden kolega z Katowic odmroził sobie trochę dużego palca u nogi - tak więc nic na siłę, rozwaga i spokój, bo jak mawiali starożytnie Rzymianie: "everything is ok., ale tylko spokój może nas uratować". Pozdrawiam wszystkich górołazów i nie tylko - do zobaczenia na szlaku!



Foty z całej wyprawy (wykorzystane do relacji i filmu) autorstwa:
Łukasz Łagożny, Michał Korbut, Piotr Karwacki, Dorota Pawłowicz, Łukasz Kaczmarek,
dodatkowo z dnia ataku szczytowego: Michał Włoszczyk i Łukasz Gieltowski.

Informacje pratyczne (Elbrus - ceny, koszty, dokumenty)

A tutaj mile widziane komentarze :)







A oto całkiem spora dawka zdjęć z wyprawy - oglądaj galerię



I jeszcze filmik:



1   2   3   4   5   6   7   8   9  

Relacje (dział główny)



Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
Copyright 2009 www.lagozny.pl   Łagożny Łukasz