Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
                                                      " Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać..."     


- 5 z 9 -

      01.07.2009 Ok. 6:30 wychylam głowę z namiotu, beczek nie widać, straszna zadymka, ale z czasem śnieg prószy znacznie mniej i zaczynamy się pakować. Glaza rozchorował się, brak apetytu, brak snu w nocy wycieńczyły go, a do tego odwodnienie. Czuje się fatalnie. Postanawia zawrócić do Terskola (zjechać kolejką) do bazy Rosjan. Widząc jego stan, nawet nie próbujemy go namawiać na pozostanie w górach. Ma dać znać jak będzie w bazie. Pakujemy się i wychodzimy nad Priuta, gdzie rozbijamy namioty, szamanie i aklimatyzacja do Skał Pastuchowa (4800m). Dostajemy info od Glazy, że jest w Terskolu. Dostał jeszcze leki od Rosjan i miejsce do spania. Wychodzimy aklimatyzacyjnie w trójkę, ja, Dorota i Piotrek. Michał stwierdza, że nie da rady teraz i pójdzie później. Do Pastuchowa dochodzę pierwszy. Tam rozmawiam z Polakiem mieszkającym w Chicago (po polsku potrafi powiedzieć tylko "na zdrowie") oraz poznaję... Wojciecha Ostrowskiego z ekipą. Pan Ostrowski z resztą próbowali wejść na szczyt z niewidomym Pawłem Urbańskim. Atak przeprowadzili 30.06, jednak pogoda i samopoczucie Pawła przechyliło szalę i nie udało się im zdobyć góry. Szkoda, że nie poznałem osobiście Pawła. Jeszcze przed naszym wyjazdem czytałem na jego stronie o tej wyprawie i szczerze mówiąc liczyłem na spotkanie. W każdym bądź razie powiedzieli nam, że ma być okno pogodowe dzisiejszej nocy i pogoda ma się utrzymać do południa. Powiedziałem o tym Dorocie i Piotrowi. Decydujemy, że jeśli będziemy dobrze się czuć wieczorem to atakujemy w nocy. Schodząc spotykamy Michała, który czuje się średnio. W namiocie postanawiamy atakować we trójkę, Michał odkłada atak na kolejną noc, o ile pozwoli pogoda. Topienie śniegu, syta, kaloryczna kolacja i spanie.
02.07.2009 pobudka o 1 w nocy, śniadanko (w sumie bez apetytu, ale trzeba), spora ilość płynów i w drogę. Wychodzimy na szlak o 2:15.



Idziemy szybkim, równym krokiem. Dołączają do nas Rosjanie, ale później zostają z tyłu. Mijają nas ratraki, które wywożą "alpinistów" od beczek do skał Pastuchowa za jedyne 600 euro. Przy skałach poznajemy Polaków: Łukasza i Michała. Dalej idę z nimi, Dorota i Piotrek zeszli z tempa. Idzie nam się bardzo dobrze, mamy równe tempo, a to jest dla mnie podstawa - nie męczę się bardzo. Powyżej skał Pastuchowa zaczyna się trawers.







Wbrew nazwie nie jest to poziome przejście, a ostra walka ze wschodnim wierzchołkiem, jest stromo i zimno, ale wszystko rekompensują widoki. Słońce zaczyna wschodzić. Dochodzimy do siodła, odpoczywamy.









Przed nami ostro pod górę. Poruszamy się mozolnie, Michał wyraźnie osłabiony pozostaje lekko za nami. Jest bardzo stromo, raki należy solidnie wbijać w śnieg, aby nie zjechać. Po kliku krokach musimy robić przerwę na wyrównanie oddechu. W pewnym momencie zaczepiłem rakiem o stuptuta i przewróciłem się. Szybkie wbicie czekana i... leżę, nie zjechałem. Kilka oddechów, wstaję i dalej pod górę. Wydaje się, że jesteśmy już tuż tuż, to na pewno za tą "górką", po przejściu jej okazuje się, że to na pewno za tą następną i tak prawie w nieskończoność. Dochodzimy do wypłaszczenia. Spotykamy dwóch polaków z zespołu Pawła Urbańskiego - poznałem ich wczoraj. Do szczytu mamy ok. 30 min. Dodaje to sił. Po dłuższej chwili dochodzę na szczyt. Jest 11:28 czasu odpowiedniego dla Kabardo-Bałkarii (republiki wchodzącej w skład Federacji Rosyjskiej), czyli miejsca, w którym znajduje się Elbrus. Stoję na wysokości 5642m. Są tam 4 osoby. Dochodzi Łukasz i Michał - wspólna euforia. Po chwili wydrapuje się zielony na twarzy norweg, który ze zmęczenia zaczyna wymiotować. Słoneczko świeci rewelacyjnie (co chwilę duża ilość blokera na twarz), chmury podnoszą się, ale widoki i tak boskie. Pogoda sprawdziła się. Sesja foto i na dół.













1   2   3   4   5   6   7   8   9  

Relacje (dział główny)



Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
Copyright 2009 www.lagozny.pl   Łagożny Łukasz