Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
                                                      " Życie trzeba przeżyć, a nie przeczekać..."     


Bieszczady zima (Kołonice - Cisna)

      Sobota po południu, za oknem ładnie prószy śnieg. Biorę do ręki mapę Bieszczad, oglądam i wpada mi w oko fajna trasa na warunki zimowe, "nie za długa, nie za krótka a w sam raz". Jadę samochodem do Kołonic (miejscowość kilka kilometrów za Baligrodem), następnie czarnym szlakiem do przełęczy, gdzie wchodzę na czerwony i idę do Cisnej. No... plan już jest. Szybka myśl - może pojadę z kimś, dzwonię do kolegi Tomka, który bez namysłu (nie znając nawet dokładnie przebiegu trasy) zgadza się. Umawiamy się u mnie o 6 rano. Pakuję plecak, szykuję prowiant i nastawiam budzik na 5:20. Niedziela 5:20, na zewnątrz ciemno, prószy śnieg, temperatura -8 stopni (jest idealnie). Szybka toaleta, śniadanie, herbata do termosu, kanapki i już o 5:50 wychodzę z domu. Kiedy kończę odśnieżać samochód przyjeżdża Tomek. Wyjeżdżamy z Sanoka punkt 6 i pojawia się zaskoczenie - drogowcy nie zaspali. Do samego Leska droga ładna i czarna. Po zjechaniu z ronda w stronę Cisnej mniej kolorowo, a wręcz typowo po polsku (na drodze szklanka). Do Kołonic docieramy po siódmej. Ubieramy się w samochodzie - co wcale nie jest łatwe, i wychodzimy na szlak około 7:20. Droga mija całkiem przyjemnie, lekki śnieżek, prawie bez wiatru. Dochodzimy do miejsca, w którym z drogi wchodzi się w las, a tam drzewa leżą połamane i porozrzucane jak zapałki - po pierwszym śniegu w tym roku, który przyszedł na tyle wcześnie, że drzewa połamały się pod jego naporem, bo miały jeszcze liście.



Obchodzimy dookoła kłody, co chwilę szukamy szlaku, który jest niewidoczny bo zasypany. Pomimo naszego błądzenia i obchodzenia połamanych drzew docieramy do przełęczy i to przed "mapowym" czasem (8:45). Pojawia się uśmiech - mamy kondycję.









Po łyku herbatki, coś słodkiego i garść cukierków do kieszeni - żeby nie tracić czasu na sięganie do plecaka (papierki oczywiście do drugiej kieszeni). W drodze na Wołosań idzie się granią, na której wieje dość silny i zimny wiatr pomimo lekkiego osłonięcia drzewami. Policzki szczypią z zimna. O 9:55 dochodzimy na Wołosań, gdzie znowu robimy krótką przerwę.





Stąd do Cisnej mamy z górki - prawie. Idzie się dobrze, jest chłodno, ale to nie przeszkadza, bo mniej się pocimy. śnieg też nie jest wysoki, maksymalnie w niektórych miejscach do kolan. Szlak oczywiście nieprzetarty - komu by się chciało w taką pogodę chodzić. Dochodzimy do stoku w Cisnej, skąd mamy kilka minut do schroniska. Do schroniska przychodzimy ok 12.















Jemy, pijemy ciepłą herbatkę i wyruszamy pół godziny później w drogę powrotną - ale już nie szlakiem tylko drogą. Najbliższy autobus za 1,5h. Idziemy na nogach, może złapiemy okazję. Szybko się jednak okazuję, że raczej nie złapiemy. Prowadzą same kobiety - przestraszone widząc warunki na drodze nawet nie zwracają na nas uwagi (mężczyźni siedzą na miejscy pasażera - w końcu wracają po sylwestrze). Dopiero schodząc już z serpentyn w kierunku Jabłonek zatrzymuje się para z okolic Katowic, która to też wraca z sylwestra, ale kobieta nie ma prawa jazdy więc kieruje jej druga połowa (chyba dlatego się zatrzymał ten samochód - żartujemy sobie). Podwożą nas pod nasz samochód (zostawiliśmy pod kościołem w Kołonicach). Wsiadamy i wracamy do Sanoka, gdzie jesteśmy po 15.
      Informacja dla ludzi wybierających się w góry w zimie. Jeśli idziecie pierwszy raz to nie idźcie w nieznany teren, jest bardzo łatwo stracić orientację i długo błądzić - a często nie ma zasięgu żeby wezwać pomoc. Zalecam początkującym z zimową przygodą zaczynać od znajomych miejsc - niekoniecznie trudnych, bo już samo poruszanie się w śniegu, w dosyć grubych ubraniach jest męczące. Przychodzi mi do głowy pewien cytat Mickiewicza: "Mierz siły na zamiary, nie zamiar podług sił". Kończąc tym oto cytatem życzę powodzenia i pozdrawiam!




Relacje (dział główny)



Home  |  Relacje  |  Sponsorzy  |  Galeria  |  Plany  |  Kontakt  |         Forum
Copyright 2009 www.lagozny.pl   Łagożny Łukasz